środa, 23 maja 2012


Sukces i porażka nie istnieją!

Autorem artykułu jest Jacek Baraniecki


Sukces i porażka nie istnieją, są tylko działania i ich rezultaty. Jeśli nie jesteś zadowolony z rezultatów musisz zmienić działania. Każde działanie jakie podejmujesz wywołuje określony rezultat i to jest pewne.

Rezultaty dzielimy na te, które nam się podobają i określamy je jako sukces i na te, które nam się nie podobają i nazywamy je porażkami. Granica pomiędzy tymi, które nazywasz sukcesem i porażką jest umowna i istnieje tylko w Twojej głowie.

Strach przed porażką powstrzymuje nas od działania. Bo co jeśli nasze wysiłki nie przyniosą wymarzonego rezultatu? Trzeba będzie się zmierzyć z tym co nazywamy porażką? A jeśli by się okazało że porażka nie istnieje, czy nie ruszyłbyś od razu do działania?

Czy rezultat który chcemy osiągnąć czyli sukces jest wynikiem tylko jednego działania, tylko jednej decyzji? Nie! (no chyba że ktoś trafi w totka;)) Sukces to wynik wielu działań, wielu decyzji, dobrych i złych. Czy np. wybitnym graczem giełdowym zostaje się w wyniku tylko jednej decyzji? Pytanie ile złych decyzji trzeba podjąć żeby w końcu zacząć podejmować dobre decyzje? Na tym polega doświadczenie, że podejmujemy działanie i oceniamy efekt. Jeśli efekt nie jest zgodny z naszym oczekiwaniem, modyfikujemy działanie i dalej obserwujemy efekt. Cały schemat powtarzamy aż do osiągnięcia zamierzonego rezultatu. Te najlepsze działania i decyzje są wynikiem wielu dobrych i złych działań a podejmowanie złych decyzji jest nieuniknione.
 
Jeśli popatrzysz na to w ten sposób możesz stwierdzić że porażka nie istnieje. Każdy rezultat to kolejne doświadczenie, doświadczenie z kolei wykorzystane w odpowiedni sposób prowadzi Cię do zamierzonego rezultatu czyli sukcesu. W takim świetle każdy rezultat prowadzi Cię do sukcesu i nie musisz się obawiać porażki.

Strach przed porażką to mniej działań albo ich brak, mniej doświadczeń, dłuższa droga do sukcesu. Działając bez strachu przed porażką podejmujesz więcej działań, generujesz więcej doświadczeń i szybciej uzyskujesz zamierzony efekt.

Podejmij działania i osiągnij zamierzony rezultat, porażka nie istnieje!

---

Jacek Baraniecki

Odnajdźsiebie.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Od uzależnienia do miłości… cz. 1

Autorem artykułu jest Tomasz Sobolewski


Uzależnienie – to znajome słowo, które słyszymy często. Uzależnienie to nie tylko problem uzależnienia od alkoholu, narkotyków czy innych zachowań.

Uzależnienie to też pewien stan umysłu, sposób patrzenia na świat i ludzi oraz nasze przekonania, nawyki, nastawienia i zachowania tak wobec siebie jak i innych.

Czym jest uzależnienie?
To sposób radzenia sobie z nieprzyjemnymi uczuciami, niezrealizowanymi pragnieniami, psychiczną tęsknotą, pustką i zaspakajanie, zagłuszanie za pomocą nałogowych zachowań, „nałogowego” sposobu myślenia…
Można by powiedzieć, że osoba uzależniona szuka szczęścia poza sobą. Jest to osoba która jest często pełna lęku i czuję się samotna. Pragnie poradzić sobie ze swoją próżnią i pustką swojego życia.
Osoby uzależnione często oceniane są jako niemoralne i słabe. A może jest tak, że osoby uzależnione pragną czegoś więcej i są przekonane, że to coś istnieje, że są w stanie to przeżyć?

Wzorce społeczne oraz system edukacji pcha nas do ciągłej rywalizacji. Jak pisze Lee Jampolsky amerykański psycholog zajmujący się problematyką uzależnień: „Sądzimy, że każde następne osiągnięcie, nowa znajomość, kolejny narkotyk lub więcej pieniędzy przyniosą nam szczęście i zadowolenie, na które czekamy. Przypominamy wygłodniałego tygrysa, który próbuje złapać własny ogon i z każdą chwilą staje się bardziej sfrustrowany i wściekły.” A uzależnienie to też sposób aby radzić sobie z tą frustracją i wściekłością….. Uzależnienie rodzi się z myślą, gdy czujemy, że nie jesteśmy całością. Sądzę, że żyjemy w takim społeczeństwie, że większość z nas z problemem uzależnienia spotyka się na co dzień – bardziej pośrednio lub bezpośrednio. Żyjemy w takim społeczeństwie, gdzie uczymy się:
1. Skupiania się na różnicach – co stwarza dystans i potęguje strach również przed poznaniem siebie samego.
2. Klasyfikować lub zmienić ludzi – popadamy w uzależnienie bo sądzimy, że nasze szczęście zależne jest od zachowania innych osób.
3. Oceniać innych – związane jest z nieakceptacją swojej osoby.

Myślenie i działanie osoby uzależnionej jest niezdrowe, irracjonalne i oparte na lęku:
1. Moje poczucie wartości jest zależne od tego, czy każdy mnie
aprobuje.
2. Jeśli mam się uważać za osobę wartościową, muszę współzawodniczyć, zdobywać, wygrywać i wykazywać się olśniewającą znajomością rzeczy w każdej chwili/miejscu.
3. Jeśli będę unikał tego, co bolesne i hamował swoje emocje, moje życie będzie bezpieczne i szczęśliwe.
4. Jestem słaby i muszę polegać na kimś, lub na czymś, poza sobą.
5. Powinienem być głęboko zaangażowany w sprawy innych ludzi i martwić się ich problemami.
6. Muszę się zawsze martwić, jeśli coś nie układa się dokładnie tak,
jak chcę. Jestem wtedy napięty i spodziewam się, że lada chwila
nastąpi katastrofa.
7. Moje możliwości są ograniczone.

Tymczasem koncentracja na cechach wspólnych buduje zrozumienie i prowadzi do miłości. Poczucie winy, wstyd i strach powoduje konflikt co prowadzi do niepokoju, poczucia pustki, niespełnienia i beznadziejności.

Droga do miłości
Pragniemy miłości drugiej osoby a równocześnie nieustannie przyjmujemy postawę obronną – boimy się tego czego najbardziej pragniemy – miłości. Boimy się miłości bo żyjemy w strachu przed mówieniem o własnych uczuciach, trzymamy się irracjonalnych poglądów i negatywnych opinii na własny temat. Osądzamy innych, aby poradzić sobie z niskim mniemaniem o sobie – tam gdzie jest osądzanie tam nie ma miłości.

Wielu z nas wychowując się w domu rodzinnym dostawało taki przekaz, że; „Będę Cię kochał… jeżeli….”. Komunikaty te często były ukryte i nie mówione wprost. Często też z tego powodu jesteśmy przeświadczeni o tym, że na miłość drugiej osoby musimy sobie zasłużyć. Myślenie osoby uzależnionej poszukuje szczęścia w rzeczach, substancjach i ludziach. Tymczasem aby kochać i poczuć miłość musimy spojrzeć w głąb siebie, aby pokonać strach i poczuć ją wszędzie. Nawet wtedy kiedy jej zaprzeczamy to nie znaczny, że jej nie ma. Jeśli tylko otworzymy nasze oczy i serca i zaufamy naszemu wewnętrznemu głosowi – zobaczymy miłość…..

cdn….

---

http://tomaszsobolewski.pl/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

trzeźwość

Autorem artykułu jest jaras jarty


Dlaczego pragnę być i pozostać trzeźwym.

Rozumiana przeze mnie, trwała, dojrzała i prawdziwa trzeźwość, na pewno nie wynika ze strachu przed alkoholem. Moja trzeźwość jest rezultatem satysfakcjonującego stylu życia, stałego rozwoju osobistego i umiejętnego pomagania w jej osiąganiu innym.

Odwrotność w tak rozumianej trzeźwości widzę nie tylko w samym piciu alkoholu, lecz także w braku równowagi emocjonalnej i duchowej, nieuporządkowaniu w myśleniu i wyznawanych wartościach, braku cierpliwości, unikaniu kontaktu z rzeczywistością i z konsekwencjami własnych zachowań, życiu w nierzeczywistym świecie przy jedynie pozornej, udawanej satysfakcji z bycia sobą i robieniu rzeczy na pokaz.

Trzeźwość nie ma również nic wspólnego z myśleniem dyktowanym emocjami, czyli takim, które nie polega na analizie rzeczywistości, lecz wynika z przeżywanych nastrojów emocjonalnych. Patrzenie na ten czasem dziwny świat i zachowania innych ludzi, poprzez emocje, rodzi tzw. myślenie życzeniowe lub lękowe.

Myślenie życzeniowe polega na takim dobieraniu sobie "argumentów" przez alkoholika, by mógł on uzasadnić własne emocjonalne nadzieje czy oczekiwania, np. że leczenie alkoholizmu nie jest potrzebne, bo to sprawa siły woli lub charakteru, a nie choroba lub tworzenie iluzji istnienia tzw. "picia kontrolowanego", albo, że ludzie wykazujący troskę o siebie i potrafiący zwracać się o pomoc do znawców problemu, są niedojrzali i wykazują się brakiem samodzielności.

Z kolei myślenie lękowe polega na takim patrzeniu na świat oraz na takim interpretowaniu wydarzeń, które "pasuje" mu do przeżywanych niepokojów. Na przykład zalękniony alkoholik wszędzie i we wszystkim węszy spisek, podejrzewa wszystkich o wrogość, a najbardziej nieufny jest w obliczu zachowań ludzi mu życzliwych i przyjaznych.

Trzeźwość, do której dążę, daje mi wolność i dobrze rozumiem, że >>wolność nie jest czynieniem czegokolwiek, lecz opowiadaniem się po stronie dobra i prawdy<<.

---

alkoholizm

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sposoby walki z depresją: ćwiczenia fizyczne, witaminy i inne.

Autorem artykułu jest Krzysztof Grębalski


Znaczenie ćwiczeń fizycznych Jednym z najlepszych sposobów na uśmierzenie lęku jest wykonywanie ćwiczeń fizycznych przynajmniej trzy do czterech razy w tygodniu, takich szybki chód, jazda na rowerze i pływanie. Ćwiczenia powinny trwać przynajmniej dwadzieścia do trzydziestu minut i powinny być wykonywane w strefie między 65 a 80 procent przewidywanej maksymalnej pracy serca. (Zob. wzór na obliczenie pracy serca zamieszczony w piątym rozdziale książki.)
Jeśli cierpisz na bardzo silne stany lękowe, powinieneś ograniczyć wszelkie czynności wywołujące dodatkowy stres. Czyli jeśli jakaś forma aktywności, dla przykładu funkcja pełniona w klubie lub przyjęty obowiązek, powoduje u ciebie zbyt wielki stres – zrezygnuj z niej. Ćwiczenia odprężające takie jak progresywne ćwiczenia relaksacyjne lub też ćwiczenia oddechowe to dobry sposób, by się rozluźnić. Unikaj dobrowolnego przyjmowania na siebie dodatkowych obowiązków i postaraj się wyeliminować zbędne czynności, które powodują stres.

Rozważaj Boże Słowo

Codziennie rozmyślaj nad Słowem Bożym i czytaj na głos Pismo Święte, które stanowi ochronę przed strachem i troską. Módl się tak często, jak to tylko możliwe. Możesz również zakupić w księgarni kasetę z nagraniem relaksacyjnym.
Wszystkim moim pacjentom cierpiącym na stany lękowe zalecam, by na głos odczytywali fragmenty z Biblii trzy razy dziennie przed posiłkami, rozważali je w ciągu dnia i ponownie przywoływali przed położeniem się spać.

Módl się często, cytuj Pismo Święte w swoich modlitwach i rozmyślaj nad Bożymi obietnicami. W niniejszym podrozdziale książki zamieszczone są wspaniałe biblijne zalecenia lecznicze, które pozwolą ci przezwyciężyć lęk. Zapisz je i zapamiętaj. Umieść je w widocznych miejscach – przyklej samoprzylepne kartki na swoim komputerze lub przytwierdź magnesem na lodówce.

Dobroczynne działanie kavy

Kava, roślina pochodząca z wysp na Pacyfiku, ma bardzo skuteczne działanie antylękowe i uspokajające. Na uśmierzenie lęku zaleca się dawkę 45 do 90 miligramów trzy razy dziennie. Na bezsenność dobrze jest wziąć 135 miligramów kavy przed położeniem się spać. Dawkowanie kavy obliczone jest na podstawie zawartości kavalaktonów.
W przeciwieństwie do popularnych środków antylękowych jak Xanax, Valium czy Antivan, kava nie osłabia czynności umysłowych. Pacjenci z chorobą Parkinsona nie powinni jednak jej przyjmować, gdyż objawy choroby mogą się nasilić. Zbyt wielkie dawki kavy mogą powodować senność i wywoływać wysypkę. Nie powinno się przyjmować jej równocześnie z innymi lekami przeciwlękowymi jak Xanax lub Antivan.

Witaminy i suplementy

Pacjenci uskarżający się na stany lękowe powinni również zażywać zbilansowane suplementy witaminowe i minerałowe takie jak Divine Health Multivitamins oraz 50 do 100 miligramów 5-HTP (5-hydroksytryptofan) trzy razy dziennie. Przynosi to dobroczynne skutki w postaci uśmierzenia lęku. Nie należy jednak brać 5-HTP, jeśli zażywa się już jakiekolwiek inne antydepresanty.

Walka z zaburzeniami lękowymi

Zaburzenia lękowe występują dwa razy częściej u kobiet niż u mężczyzn. Napad paniki jest ciężką formą lęku i towarzyszy mu przyspieszona akcja serca. Często w trakcie napadu dochodzi do hiperwentylacji. Inne objawy to spocone dłonie i niezwykle silny niepokój bez określonego powodu. Jest to nic innego jak wywołujący reakcję walki i ucieczki wyrzut adrenaliny, do którego dochodzi po prostu w nieodpowiednim czasie.
Jednym z najlepszych sposobów zapobiegania napadom paniki jest głębokie oddychanie. Weź powoli głęboki wdech odliczając do czterech. Wstrzymaj oddech na około cztery sekundy, po czym wypuść powietrze przez usta – wydech trwać powinien cztery sekundy. Powtarzaj to ćwiczenie tak długo, aż napad paniki ustanie.
Witamina B kompleks ma bardzo dobroczynne działanie w stanach lękowych. Również niektóre zioła są pomocne w przeciwdziałaniu lękom. Są to środki takie jak waleriana, rumianek, tarczyca bocznokwiatowa (skullcap), chmiel i passiflora. Zioła te mogą jednak powodować senność. Normalna dawka to cztery kapsułki w razie potrzeby. Napar z passiflory i rumianku pomaga również uśmierzać lęk.
Do często stosowanych leków na stany lękowe należą Xanax, Ativan, Klonopin, Valium i inne benzodiazepiny. Są to środki silnie uzależniające, a mimo to wypisuje się na nie aż osiemdziesiąt milionów recept rocznie. Te środki uspokajające otępiają umysł, a kiedy ich działanie ustępuje, powraca jeszcze większy niepokój.
Na zaburzenia związane z paniką gorąco polecam witaminy B kompleks, suplementy regenerujące nadnercza i środki wspomagające pracę tego gruczołu. Reakcja walki i ucieczki związana z atakiem paniki bardzo często wyczerpuje ważne dla organizmu gruczoły nadnerczowe, które powinny być wspomagane zarówno witaminami, jak i przez suplementy odżywcze na bazie gruczołów.

Zalecenia Bożego Słowa

Boże Słowo jest skutecznym lekiem na depresję i lęk w codziennym życiu. Pan Bóg stworzył zarówno naturalne, jak i duchowe zalecenia, dzięki którym możemy zwalczyć depresję i lęk. W niniejszym rozdziale odkryliśmy wiele sposobów na pokonanie lęku. Nie zniechęcajcie się i nie upadajcie na duchu. Idźcie dalej naprzód razem z Bogiem i żyjcie w Jego radości i spokoju.

Zapamiętywanie i rozważanie Pisma Świętego stanowi nieocenioną pomoc w uśmierzaniu lęku. Na kartach tej książeczki zamieszczone zostały cytaty z Biblii. Zachęcam, byście wybierali codziennie jeden i rozważali go w duchu powtarzając na głos za każdym razem, kiedy poczujecie lęk.
Słowo Boga jest skutecznym antidotum na depresję i lęk, z którego możemy korzystać na co dzień. Pan Bóg dał nam zarówno naturalne, jak i duchowe zalecenia, dzięki którym możemy przezwyciężyć depresję i lęk w swoim życiu.

Gdy pójdziesz przez wody, Ja będę z tobą,
i gdy przez rzeki, nie zatopią ciebie.
Gdy pójdziesz przez ogień, nie spalisz się,
i nie strawi cię płomień.
-Ks. Izajasza 43, 2

Artykuł jest fragmentem książki "Biblia leczy - Depresja i lęk " wydanej przez Wydawnictwo M ---

Ksiegarniakatolicka.pl - internetowa księgarnia religijna. W ofercie książki religijne, książki katolickie, modlitewniki, dzieła Jana Pawła II, religia, katolicyzm i inne. Serdecznie zapraszamy!

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Walcz!

Autorem artykułu jest Rafał Wołowicz


Przychodzi „chudzinka” na siłownię. Zagaja do Pana instruktora: dzień dobry, wie Pan, chciałbym ostro „przypakować”. Ale naprawdę, tak porządnie. Da się ze mnie zrobić „herosa”? Instruktor odpowiada: myślę, że nie ma problemu. Tylko będziesz musiał poświęcić na to dobrych kilka miesięcy. 

Poza tym – świetna dieta, spore ciężary, ogólnie mówiąc mordercza harówka… Co?! Czułem, że będzie ciężko, ale aż tak? Zakładałem, że zajmie to tylko kilka tygodni, przerzucę sobie parę kilogramów, użyję przy okazji jakiegoś „wspomagacza” i już, gotowe. Wchodzę w spółę z Rambo i kręcimy kolejną serię… W takim razie muszę to przemyśleć. Nie wiem czy to mi się opłaca. I odchodzi.

Cóż… Historyjka może nie jest najwyższych lotów. Wymyśliłem ją na poczekaniu. Posłuży mi jedynie w „rozważaniach”. Chciałbym dzisiaj zahaczyć o kwestie walki, męstwa, odwagi. Wpis bardziej dotyczy Panów, jednak i Was drogie dziewczyny zapraszam do lektury.

Widzisz… Mogę się mylić, jednak obserwując świat zaczynam powoli wierzyć w to, że nam mężczyznom, zbyt łatwo przychodzi rezygnacja ze swoich ambitnych planów, a nawet marzeń. Często, kiedy słyszymy słowa: wysiłek, trud, czas, cierpliwość, poświęcenie… Coś zaczyna wprawiać nas w duże zakłopotanie.

A to nie ma innej drogi? Nie wystarczy, żebym tylko trochę się postarał? Naprawdę trzeba tyle czekać?

Z jednej strony to dobre. Czasami może rzeczywiście nie opłaca się odkrywać koła na nowo. Ale życie to walka. Tutaj rzadko jedzie się windą. Częściej trzeba pokonać schody. Wie to każdy, który już trochę żyje na tej planecie.

Dobra, fajnie. Piękne i wzniosłe hasełka. A jak jest na co dzień? Niestety, piszę to ze szczerym rozczarowaniem… Chyba często czynniki o których wspomniałem powodują, że odchodzimy. Ot tak, po prostu. Nie podejmujemy walki. Wolimy mieć święty spokój i żyć jak większość, którzy porzucili marzenia. To takie niemodne słowo. Kto je teraz spełnia? Byle nie było zbyt trudno…

Ryzyko? O czym mowa? To nie dla mnie. Za bardzo się boję. Zbyt wiele mogę stracić. Serce się uciszy, dorobi się do tego ładną ideologię i będzie „cacy”.

Tylko jak to jest? Panowie, którzy składacie broń… Przecież to właśnie pole bitwy jest najbliższe naszym sercom. Chyba nie ma faceta, który oglądał „Braveheart” albo „Gladiatora” bez żadnego poruszenia. To jest to. Moc, determinacja, wyższe idee…

Wygodny fotel i telewizor? Sorry, ale to nie dla nas. To nie jest nasze miejsce.

Może czasami pozwalasz sprowadzać się do parteru? Albo dajesz zielone światło tym, którzy Ci podpowiadają: nie dasz rady, siedź na du***… Po co Ci to? Są lepsi od Ciebie. Na pewno odzywa się Twoja męska ambicja… Co z tym robisz?

Nie musimy wojować na miecze, ani też gonić z maczugą za dinozaurem… Tylko co z tego? Dalej tkwi w nas ten sam instynkt. „Nowoczesna rzeczywistość” nie zwalnia nas od niczego. To absurd, że zaczynamy wierzyć kolorowym pisemkom, które gloryfikują „luzik” i bierność. I ten wybór… Byle po najmniejszej linii oporu, bo po co się przemęczać ? Przecież wszystko możesz mieć tu i teraz. Brudne pieniądze czy tanie rozkosze. To nic, że kiedyś za to zapłacisz… Przytłaczające.

Marzenia kosztują, to prawda. Ale czy właśnie w tym wszystkim to nie jest najpiękniejsze? Przecież to lubimy najbardziej. Zwyciężać, upadać i znowu się podnosić. Iść do przodu i codziennie pokonywać siebie – to też bitwa. Pomylę się twierdząc, że jesteśmy do tego stworzeni, niezależnie od postury i pochodzenia?

To co, że inni gadają? Co Cię obchodzi, że ktoś się „krzywi”? Czy to ma jakieś znaczenie? Chcesz żyć dla siebie czy dla ludzi?

Drogie Panie. Na chwilę zwrócę się do Was… Czy wiecie jak silny jest facet, który ma wielką wizję? Nie żartuję. Nie odbierajcie tego swoim mężczyznom! Wymagajcie od nich. Bądźcie podporą, dawajcie otuchę, ale przede wszystkim w nich wierzcie! Kiedy zauważycie, że pragną osiągnąć coś dobrego, podtrzymajcie ten płomień. Dla mężczyzny chyba nie ma nic gorszego jak kobieta, która w niego wątpi. Jestem przekonany o tym jak wiele potrafią Panowie. Trzeba im tylko dodać skrzydeł. Swoją drogą, kiedy to piszę, sam czuję jakbym się unosił…

Chłopaku, mężczyzno, który może już dawno zwątpiłeś… Nie bój się. Działaj, podejmuj wyzwania, zakosztuj ryzyka. Strach? Jeszcze nie raz zapuka do Twoich drzwi. Przychodzi do każdego z nas. Zaakceptuj go, podążaj dalej. Zmierzaj po swoje, po piękne ideały, które od dawna Cię inspirowały. Oby Twoja kobieta mogła Ci powiedzieć: dzięki Tobie wciąż wierzę w prawdziwych mężczyzn.

Zobacz na małego orzełka. Zanim wyjdzie na świat musi przebić swoją skorupę. To tam, na zewnątrz, czeka na niego ŻYCIE! Jego powołaniem nie jest ciepły i bezpieczny azyl. To dzikie przestworza, które musi przemierzyć.

Rozwal swoją otoczkę i leć… ŻYJ jak facet! Nie poddawaj się nawet podczas najcięższej wędrówki. Od czego masz męskie serce? Nie bądź jak „chudzinka”, która czeka na łatwiznę. Z pewnością stać Cię na wiele więcej! Pamiętasz te słowa: dopóki walczysz jesteś zwycięzcą? Nigdy o nich nie zapominaj.

---

http://www.rafalwolowicz.pl 

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Dyskalkulia rozwojowa

Autorem artykułu jest Psycholog Gdynia


Dyskalkulia rozwojowa jest strukturalnym zaburzeniem umiejętności matematycznych, mającym swe źródło w genetycznych lub wrodzonych nieprawidłowościach tych części mózgu, które są bezpośrednim anatomiczno-fizjologicznym podłożem dojrzewania tych funkcji zgodnie z wiekiem.

Dyskalkulia obejmuje specyficzne trudności w zakresie umiejętności arytmetycznych, którego nie da się wyjaśnić wyłącznie upośledzniem umysłowym lub nieadekwatnym procesem nauczania. Trudności te dotyczą raczej podstawowych umiejętności arytmetycznych (czyli dodawnia, odejmowania, mnożenia i dzielenia) niż  bardziej abstrakcyjnych umiejętności matematycznych potrzebnych do algebry, trygonometrii, geometrii rachunku różniczkowego czy całkowego. Dyskalkulię można podzielić na:

- werbalną - zaburzenie umiejętności słownego wyrażania pojęć i zależności matematycznych,

- praktognostyczną - zaburzenie matematycznych manipulacji konkretnymi czy narysowanymi przedmiotami,

- leksykalną - zwaną też dysleksją liczbową, polegającą na nieumiejętności czytania symboli matematycznych (cyfr, liczb, znaków działań arytmetycznych i zapisanych operacji matematycznych),

- graficzną (dysgrafia liczbowa) - niezdolnośc zapisywania symboli matematycznych,

- ideognostyczną - niezdolność rozumienia pojęć i zależności matematycznych oraz wykonania obliczeń w pamięci,

- operacyjną - zaburzona zdolność wykonywania operacji matematycznych.

Pomagając osobie z dyskalkulią należy zastosować się do zaleceń psychologa i pedagoga badających dziecko a najlepiej zapisać ucznia na terapię pedagogiczną dla dzieci z dyskalkulią. Zajęcia z terapii pedagogicznej odbywają się najcześciej w szkołach lub poradniach psychologiczno-pedagagogicznych. Warto też przekazać szkole opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej, aby szkoła mogła dostosować warunki nauczania do potrzeb i możliwości dziecka.

---

Mateusz Grygiel

Psycholog Gdynia, psychoterapeuta. Prowadzi terapię indywidualną i terapię par.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl